Jeszcze dwie dekady temu antropologia kojarzyła się głównie z wyprawami w niedostępne rejony globu. Dziś najbardziej dynamiczne badania terenowe odbywają się na TikToku, Instagramie czy Discordzie. Antropologia cyfrowa przekonuje, że internet nie jest „równoległą rzeczywistością”, lecz integralną częścią naszego fizycznego świata, która głęboko przeobraża sposób, w jaki nawiązujemy więzi, manifestujemy status i przeżywamy emocje. Zmieniają się nie tylko narzędzia komunikacji, ale sama struktura naszych rytuałów – od narodzin, przez budowanie tożsamości, aż po cyfrowe formy upamiętniania zmarłych.
Nowa wioska: Od wspólnoty lokalnej do algorytmicznej
Klasyczna antropologia społeczna definiowała wspólnotę poprzez bliskość geograficzną i wspólne doświadczenie przestrzeni. W świecie cyfrowym fizyczne sąsiedztwo traci na znaczeniu na rzecz „plemion zainteresowań”. Algorytmy mediów społecznościowych pełnią tu rolę cyfrowych swatów – łączą nas z osobami o identycznych poglądach, pasjach czy lękach, tworząc tzw. bańki informacyjne.
Z punktu widzenia antropologa, grupy na Facebooku czy serwery na Discordzie wykazują cechy małych społeczności plemiennych: posiadają własny żargon (memy, skróty), systemy kar (banowanie, „cancel culture”) oraz wewnętrzne hierarchie oparte na cyfrowym autorytecie. To tam odbywa się współczesna socjalizacja – uczymy się norm i wartości nie tylko od rodziców, ale od rozproszonej, globalnej wioski, która nigdy nie zasypia.
Kuratela tożsamości: Profil jako współczesna maska
W tradycyjnych kulturach maska służyła do odgrywania ról rytualnych. W mediach społecznościowych nasz profil jest taką właśnie maską – starannie wykreowaną wersją nas samych. Antropologia cyfrowa zauważa, że proces tworzenia postów czy relacji to w rzeczywistości „zarządzanie wrażeniem”. Nie publikujemy rzeczywistości, lecz jej wyestetyzowaną interpretację, która ma na celu zdobycie symbolicznego kapitału w postaci polubień i udostępnień.
To zjawisko zmienia nasze poczucie własnego „ja”. Zamiast przeżywać chwilę, często skupiamy się na jej udokumentowaniu (tzm. pics or it didn’t happen). Chwila staje się cenna dopiero wtedy, gdy zostanie poddana walidacji przez grupę. Jest to nowoczesny odpowiednik dawnych ceremonii potwierdzania statusu, z tą różnicą, że odbywa się on w trybie ciągłym, pod okiem globalnego audytorium.
Cyfrowe rytuały przejścia: Od „coming outu” do żałoby online
Rytuały przejścia, o których pisał Bronisław Malinowski czy Arnold van Gennep, pomagały jednostce przejść z jednego statusu społecznego do drugiego. Dziś te przejścia coraz częściej mają wymiar cyfrowy. Zmiana statusu związku w mediach społecznościowych, pierwszy post dziecka (często dokonany przez rodziców – sharenting) czy publiczne wyznanie wiary lub poglądów to akty, które mają moc sprawczą w oczach społeczności.
Niezwykle poruszającym obszarem jest antropologia cyfrowej śmierci. Profile zmarłych stają się współczesnymi kapliczkami, pod którymi znajomi składają kondolencje, a funkcja „wspomnień” w aplikacjach zmusza nas do cyfrowego nawiedzania przeszłości. To zmienia nasz sposób przeżywania żałoby – dawniej intymny proces stał się półpublicznym wydarzeniem, w którym granica między prywatnym bólem a społecznym spektaklem ulega rozmyciu.
Magia lajków: Ekonomia uwagi i fetyszyzm cyfrowy
Dla antropologa system powiadomień w smartfonie ma w sobie coś z mechanizmów magicznych. Czekanie na interakcję, dreszcz emocji przy czerwonej kropce powiadomienia – to formy gratyfikacji, które działają na najbardziej pierwotne ośrodki w naszym mózgu. Lajk stał się jednostką miary uznania społecznego, nową walutą w antropologii konsumpcji, gdzie nie płacimy pieniędzmi, lecz uwagą.
Media społecznościowe przywracają także wiarę w „cyfrową magię” i przesądy. Algorytmy, których działania nie rozumiemy, traktujemy często jak nieprzewidywalne bóstwa, które trzeba udobruchać odpowiednimi tagami czy porą publikacji. To dowodzi, że mimo technologicznego zaawansowania, nasze struktury myślowe pozostają głęboko zakorzenione w potrzebie porządkowania świata za pomocą rytuałów i wiary w niewidzialne siły sprawcze.
Podsumowanie: Czy technologia nas odczłowiecza?
Antropologia cyfrowa nie ocenia technologii jako dobrej lub złej. Pokazuje raczej, że jako gatunek jesteśmy niezwykle plastyczni i potrafimy nasycić znaczeniem kulturowym nawet zimny kod programistyczny. Internet nie zastąpił tradycyjnego społeczeństwa – on je rozszerzył o nową warstwę. Zrozumienie, jak media społecznościowe zmieniają nasze rytuały, jest niezbędne, by zachować świadomość w świecie, w którym granica między ekranem a sercem staje się coraz cieńsza.
Na portalu Nauka Online przyglądamy się tym zmianom, by pomóc Ci zrozumieć, że za każdym kliknięciem stoi tysiącletnia historia ludzkich potrzeb społecznych. W kolejnym artykule przyjrzymy się bliżej tradycji i spytamy: Rytuały przejścia – dlaczego wciąż potrzebujemy inicjacji?

