REKLAMA


 

REKLAMA


 

Borelioza: Kleszcze rodzą się niewinne jerzy gorecki/www.pixabay.com

Borelioza: Kleszcze rodzą się niewinne

O tym, jak żerują kleszcze i w jaki sposób przenoszą boreliozę, mówi dr hab. Anna Bajer, profesor nadzwyczajna Zakładu Parazytologii Uniwersytetu Warszawskiego.


 

Bajer_Anna

Naszą rozmówczynią jest

dr hab. Anna Bajer
Zakład Parazytologii, Uniwersytet Warszawski
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  

 

Dr hab. Anna Bajer, prof. UW z Zakładu Parazytologii, Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i AmerLab, laboratorium diagnostyki chorób pasożytniczych i odzwierzęcych. Od 20 lat prowadzi badania nad środowiskowymi uwarunkowaniami chorób pasożytniczych ludzi, w tym badania kleszczy i patogenów odkleszczowych.  

 


 

Academia: O kleszczach mówi się od kilku lat bardzo dużo i wyłącznie w kontekście zagrożenia zdrowia. Czy naprawdę trzeba się ich bać?

Anna Bajer: Tak, ponieważ są wektorami, czyli organizmami przenoszącymi patogeny. Znaczenie epidemiologiczne mają dwie choroby, które mogą powodować. Pierwsza to odkleszczowe zapalenie mózgu (KZM) – ciężka przypadłość, ale na szczęście stosunkowo rzadko występująca i taka, przed którą można się ochronić za pomocą szczepienia. Należy przyjąć trzy dawki szczepionki, ale już dwie w zasadzie zapewniają odporność. Co kilka lat warto też przyjąć dawkę przypominającą. W Polsce zaszczepionych jest bardzo mało osób, ale w niektórych krajach, np. w Austrii, odsetek ten sięga 80%.

 

O wiele gorzej jest z boreliozą?

Bo, niestety, na nią nie ma szczepionki. A liczba zachorowań w Europie stale rośnie, i to we wszystkich krajach, także tych, gdzie jest mało dzikiej przyrody, jak np. Holandia.

 

Z czego ten wzrost wynika?

W ostatnich latach nastąpił wzrost liczebności kleszczy i ich ekspansja na nowe tereny. Zdaniem ekspertów główną przyczyną są zmiany klimatu, jednak na razie brakuje badań potwierdzających tę hipotezę. Boreliozę przenosi kleszcz pospolity. Ma trzy stadia rozwojowe – larwę, nimfę i postać dorosłą. Po znalezieniu ofiary i napiciu się krwi odczepia się od żywiciela i albo przekształca się w następne stadium – jeśli mamy do czynienia z larwą lub nimfą – albo składa jaja. Żeruje więc w sumie trzy razy w ciągu życia, a większość czasu spędza głodny, czekając na kolejnego żywiciela. Celem kleszcza nie jest bowiem długie życie, tylko jak najszybsze zamknięcie cyklu – samce giną po kopulacji a samice po złożeniu jaj, czyli ok. 2 tygodni później.

W podręcznikach można znaleźć informację, że pełen cykl, czyli przejście przez wszystkie stadia, zajmuje dwa-trzy lata, ale wydaje się, że obecnie ten okres skrócił się o rok. Chociaż w powszechnym mniemaniu kleszcze są odporne na głód, starają się zamknąć cykl jak najszybciej, zatem sprzyjają im wszystkie warunki, które ułatwiają spotkanie z żywicielem. Można tu wymienić nie tylko wydłużenie okresu wegetacyjnego na skutek ocieplenia klimatu, lecz także wzrost zagęszczenia dzikich ssaków, zwłaszcza saren, co z kolei jest związane ze zmianami w użytkowaniu terenów rolnych.

 

Czy poszczególne stadia kleszczy różnią się pod względem preferencji pokarmowych? Na jakich gatunkach najchętniej żerują?

Tak, to wynika z wielkości stadium rozwojowego kleszcza („siły przebicia” jego aparatu gębowego) i grubości skóry potencjalnego żywiciela. Malutkie larwy spotykamy głównie na drobnych ssakach, np. gryzoniach oraz na ptakach czy jaszczurkach. Nimfy są już w stanie żerować na trochę większych zwierzętach, jak lisy, kuny czy zające, ale też występują u ludzi. One zresztą uważane są za największe zagrożenie dla ludzi, bo są znacznie mniejsze niż postać dorosła i trudno je wypatrzyć. Zwykle człowiek odkrywa kleszcze w tym stadium dopiero wtedy, gdy już się dobrze wbiją w skórę i zaczną żerować, wywołując lokalny stan zapalny. Dorosłe wolą żerować na dużych ssakach, jeleniowatych (sarna, jeleń szlachetny) czy zwierzętach gospodarskich, oraz na psach i ludziach.

 

Gdzie można spotkać kleszcze? Wbrew popularnemu przekonaniu nie siedzą one na drzewach. Kilkumetrowa wędrówka tam i z powrotem byłaby dla nich wielkim zagrożeniem, bo są wrażliwe na wysychanie. Czekają na żywicieli na czubkach roślin zielnych czy traw, i to niezbyt wysokich, żeby co jakiś czas zejść na poziom gruntu, gdzie chłoną wilgoć. Z tego powodu, jeśli w lesie jest sucho i gorąco, kleszczy jest mało. Najłatwiej je spotkać po deszczu oraz rano lub wieczorem, kiedy utrzymuje się rosa.

 

Którzy żywiciele kleszcza mogą zachorować na boreliozę?

Choć pajęczaki żerują na bardzo różnych gatunkach, chorują tylko zwierzęta spoza środowiska leśnego, w tym ludzie.

 

Skąd się zatem w kleszczu bierze bakteria powodująca boreliozę?

Kłopot w tym, że mieszkańcy lasu pełnią funkcję rezerwuaru: choć nie chorują, przenoszą krętki Borrelia. Istnieje kilka gatunków tych bakterii, różniących się zdolnością przeżycia u różnych gatunków żywicieli, np. u jaszczurek występuje Borrelia lusitaniae, u ptaków – Borrelia garinii, a u gryzoni – Borrelia afzelii. Przyjmuje się, że kleszcze rodzą się niewinne – większość larw wykluwających się z jaj nie jest zakażonych krętkami, nawet jeśli ich matka była. Borrelia trafia więc do kleszczy z pierwszym posiłkiem, a źródłem zarażenia jest np. gryzoń, ptak lub jaszczurka. Co więcej, jeśli kilka kleszczy żeruje blisko siebie na tym samym żywicielu, to mogą przekazywać sobie patogeny przez „rozlewiska” krwi pod skórą.

 

A czy same kleszcze chorują na boreliozę?

Nie. Krętki Borrelia bytują w ich jelitach, ale nie są w stanie przejść stamtąd do stawów czy układu nerwowego choćby dlatego, że u pajęczaków narządy te mają zupełnie inną budowę niż u kręgowców, do atakowania których krętki są przystosowane. Istnieją dwie teorie tłumaczące, skąd w kleszczach wzięły się patogeny. Czy kleszcz jest ofiarą swojego posiłku czy złem wcielonym, które generuje zarazki? Pierwsza mówi, że pierwotnym źródłem krętków są żywiciele, którzy przekazują swoje patogeny kleszczom w „skażonym” posiłku. Na korzyść tej hipotezy świadczy fakt, że Borrelia w kleszczu nie czuje się zbyt dobrze, pozostaje w jego przewodzie pokarmowym i dopiero kiedy ten zaczyna znowu żerować, krętki zaczynają się namnażać. Prawdopodobnie sygnałem dla nich jest wzrost temperatury i pierwsza porcja krwi trafiająca do jelita kleszcza. Dopiero wtedy krętki zaczynają się dzielić, przechodzą do ślinianek i stamtąd do żywiciela.

Druga teoria mówi, że to kleszcze są źródłem patogenów, ponieważ mają bogatą mikrobiotę – zespół mikroorganizmów, w tym bakterii, które zasiedlają jelito i ślinianki kleszcza. Podobne jak ludzie i ich mikrobiota przewodu pokarmowego. Takie bakterie, nieszkodliwe dla kleszczy, mogłyby być patogenne dla ssaków, w tym ludzi. Przez pewien czas uważano na przykład, że u kleszczy występuje bakteria Franciscella tularensis, która wywołuje u człowieka tularemię, chorobę podobną do dżumy. Ale badania genetyczne wykazały, że szczepy tych bakterii z kleszczy są odległe od patogenów człowieka. Okazało się, że ta bakteria podobna do Franciscella należy do symbiotycznej mikroflory (endosymbiontów) kleszczy. Nie potwierdzono więc hipotezy, że taki endosymbiont na skutek mutacji stał się zjadliwy dla kręgowców, ponieważ w żadnym kleszczu nie znaleziono szczepów Franciscella patogennych dla człowieka, a tylko naturalne endosymbionty.

 

Wspomniała pani, że Borrelia zaczyna mnożyć się w kleszczach dopiero po rozpoczęciu przez nie posiłku. Jak on przebiega?

Te pajęczaki nie zachowują się tak jak np. komary. Nie żerują szybko, ale poszukują na żywicielu miejsca, gdzie jest dobry dostęp do naczyń krwionośnych. Wpijają się w skórę hypostomem, czyli takim kolczastym ryjkiem, a później produkują cement, którym się umocowują w żywicielu. W końcu za pomocą aparatu gębowego uszkadzają naczynie krwionośne i powodują coś w rodzaju małego rozlewiska pod skórą i z niego pobierają krew. Wpuszczają też substancje przeciwzakrzepowe i znieczulające. Zajmuje to około dwóch godzin – po tym czasie kleszcz zaczyna żerować, czyli może przekazać człowiekowi bakterie, które ma w śliniankach, gdzie, niestety, może czekać wirus KZM. Natomiast w przypadku krętków Borrelia potrzeba więcej czasu, bo muszą się one namnożyć. U nimf oszacowano ten czas na 36 godzin – dopiero wtedy następuje migracja namnożonych krętków z jelita do ślinianek.

 

Czyli wczesne usunięcie kleszcza chroni przed chorobą?

Na pewno minimalizuje się ryzyko. Dlatego kleszcza należy usunąć natychmiast, nie czekając na pomoc lekarza lub pielęgniarki czy na jakieś specjalistyczne narzędzie. Nie trzeba się przejmować, że urwie się „główka”. Część ciała kleszcza, które może zostać w ciele, to aparat gębowy, hypostom z głaszczkami, przymocowany do skóry cementem. Z takiej „główki” nic nie może się dostać do organizmu, bo ślinianki kleszcza są położone dużo dalej.

 

I nie smarujemy kleszcza masłem? To oprócz „główki” jeden z najpopularniejszych mitów na temat usuwania kleszczy.

Nie smarujemy kleszcza, bo jeśli zacznie się dusić, może wymiotować. A wtedy znajdujące się w nim patogeny z całą pewnością trafią do krwi. Przyczyną tego nieporozumienia jest przekonanie, że jeśli kleszcza przed wyjęciem uda się zabić, to on łatwiej wyjdzie. Ale to nieprawda, bo on jest bardzo mocno przyczepiony tym swoim cementem. Poza tym kleszcz żeruje w ten sposób, że wciąga krew, zagęszcza w jelitach, a potem oddaje do krwi to, czego nie zagęścił i co mu nie jest potrzebne. Żerowanie to takie cykle ssania i plucia. Jeśli zaczniemy go dusić czy przypalać, to będzie więcej plucia niż zasysania, a więc ryzyko zarażenia rośnie.

 

Jak więc najlepiej pozbyć się kleszcza?

Jak najszybciej go wyciągnąć, najlepiej pęsetą, bo jeśli na palcu będzie ranka, to przez nią patogeny z uszkodzonego pajęczaka mogą przedostać się do krwi. Nawet jeśli coś zostanie, to po prostu trzeba to potraktować jak drzazgę czy małe ciało obce. Ze względu na opóźnienie w przechodzeniu bakterii Borrelia z kleszcza do organizmu człowieka dorosłym wystarczy, jeśli raz dziennie przy kąpieli obejrzą dokładnie ciało. U dzieci lepiej robić to częściej, ponieważ mają bardziej delikatną skórę.

 

Czy można ocenić, ile kleszczy w środowisku jest zarażonych?

Z naszych badań wynika, że odsetek ten wynosi ok. 12% i jest prawie identyczny w parkach Warszawy i w Puszczy Białowieskiej. Zarażonych jest około 3% nimf i 20% dorosłych kleszczy. Ale ponieważ krętki się namnażają po rozpoczęciu żerowania przez kleszcze, to stwierdzaliśmy je w 80% kleszczy zdjętych z ludzi. Ta różnica wynika prawdopodobnie z faktu, że liczba krętków w kleszczu zebranym ze środowiska jest poniżej progu wykrywalności.

 

Czy wszystkie gatunki Borrelia są tak samo patogenne dla człowieka?

Opisano kilkanaście gatunków Borrelia i większość jest patogenna dla ludzi. Najbardziej znana jest Borrelia burgdorferi, odpowiedzialna za zapalenia stawów i boreliozę, ale ostatnio opisano także gatunek Borrelia miyamoti, która wywołuje tzw. gorączkę powrotną, objawiającą się jedynie bardzo wysoką gorączką, silnymi bólami głowy i zawrotami głowy.

Krętki Borrelia są podobne do krętków kiły – nie są toksyczne, ale są w stanie wnikać do prawie każdej komórki, przy czym szczególnie lubią tkankę nerwową. Po wydostaniu się z kleszcza bakteria pozostaje przez pewien czas w tym rozlewisku podskórnym. Jeśli więc po wyjęciu kleszcza pozostaje odczyn jak po ukąszeniu komara, to może to świadczyć, że jakieś patogeny trafiły do organizmu.

 

To jest ten słynny rumień?

To nie jest jeszcze rumień, tylko ślad po skutecznym żerowaniu. Rumień zaczyna się wtedy, kiedy krętki Borrelia namnażają się w skórze i zaczynają wędrować w tkance łącznej podskórnej, rozchodząc się promieniście z miejsca ugryzienia. Krętki przebywają w tkance podskórnej około 2 tygodni i dopiero po tym czasie trafiają do krwiobiegu, a potem do różnych narządów. Jeśli więc w tej pierwszej fazie człowiek szybko zareaguje i lekarz rozpozna rumień jako wczesną boreliozę, to leczenie antybiotykami pozwala skutecznie wyeliminować krętki z organizmu.

 

Czy rumień zawsze występuje?

Niestety, nie. Zamiast niego może się wytworzyć guzek – limfocytoma, a może też w ogóle nie być widocznych oznak. Szacuje się, że rumień pojawia się u 50‒70% osób. Niektórzy twierdzą, że ten odsetek jest różny w zależności od gatunku krętków – np. Borrelia afzeli powoduje więcej zmian skórnych, a Borrelia garinii (od ptaków) odpowiedzialna za neuroboreliozę szybko przechodzi ze skóry do ośrodkowego układu nerwowego, powodując objawy neurologiczne, np. bolesne zapalenia nerwów (neuropatie), porażenia nerwów, bóle głowy, bezsenność, a nawet zmiany osobowości.

Jeśli nie ma rumienia, trudno powiedzieć, czy krętki trafiły do organizmu. Dlatego borelioza jest chorobą trudną do rozpoznania.

 

Jakie są na to sposoby?

Możliwa jest diagnostyka molekularna – wykrycie DNA krętków we krwi pacjenta, ale tutaj okienko czasowe jest wąskie: można to zrobić tylko w okresie od tygodnia do dwóch tygodni po ugryzieniu, bo później krętki zdążą „ukryć się” przed układem odpornościowym w różnych tkankach i narządach, i znikają z krwi. Wcześniej bakterii nie da się wykryć we krwi, ponieważ pozostają w skórze, w miejscu ukłucia kleszcza. Diagnostyka molekularna jest jedyną skuteczną metodą wykrywania Borrelia miyamotoi, bo te bakterie długo utrzymują się we krwi.

Warto wykonać takie badanie, jeśli ugryzł nas kleszcz i nie było rumienia albo wiemy, że kleszcz był zarażony, bo oddaliśmy go do analizy. Metodami molekularnymi można bowiem badać nie tylko krew, ale też same kleszcze. Jednak trzeba pamiętać, że wykrycie krętków w kleszczu nie jest jednoznaczne z ich przekazaniem żywicielowi.

Jeśli od ugryzienia minęło ponad dwa tygodnie, trzeba, niestety, czekać na objawy (choć bywa, że pojawiają się one bardzo szybko, u małych dzieci i osób w podeszłym wieku, nawet po 24 godzinach od początku żerowania kleszcza). Zależą one od tego, w jakiej tkance krętki się umiejscowią. Mogą obejmować prawie wszystko – od bólów głowy, zmęczenia, bezsenności, braku apetytu po paraliż, nietrzymanie moczu, depresję, kłopoty z żołądkiem, sercem czy oczami.

Uważa się, że każdy z gatunków Borrelia ma swoje preferencje. Borrelia garinii preferuje układ nerwowy, Borrelia afzelii powoduje zaniki skórne na kończynach, a Borrelia burgdorferi wędruje do stawów. Stawy i mózg są dla krętków atrakcyjne, bo tam inaczej działa układ odpornościowy i mogą się namnażać bez przeszkód. Jeśli Borrelia trafi w któreś z tych miejsc, leczyć je można tylko wysokim dawkami antybiotyków.

Obecnie badanie uważane za złoty standard to test serologiczny wykrywający przeciwciała przeciw Borrelia we krwi zakażonej osoby. Ten test przeprowadza się dość późno, dopiero 6 tygodni po zarażeniu, czyli najczęściej już po wystąpieniu objawów. Jednak jest on jedynym, który można polecić przy późnej boreliozie, jeśli przegapiliśmy cały początek. A przecież może się zdarzyć, że nie zauważyliśmy kleszcza lub go usunęliśmy i zapomnieliśmy o sprawie, albo nie było rumienia czy objawy były mało widoczne. Jest sporo osób, które dopiero zimą zaczynają się źle czuć i myślą sobie: „Ojej, może mam boreliozę?”.

 

 

Z dr hab. Anną Bajer, prof. UW

rozmawiała Agnieszka Kloch

 

 

         

 

Dokąd na badania


Zarówno kleszcze, jak i krew można przebadać w Laboratorium Diagnostyki Zarażeń Pasożytniczych i Odzwierzęcych AmerLab.
Założycielkami AmerLabu, uczelnianej firmy typu spin-off, są badaczki z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 
Laboratorium przyjmuje próby krwi pobrane we współpracujących z nim punktach lub dostarczone bezpośrednio przed pacjentów. W przypadku badania kleszcza należy go usunąć ze skóry pęsetą, umieścić w szczelnym pojemniku i zalać czystym alkoholem (70–96%). W ofercie są zarówno badania molekularne wykrywające DNA bakterii Borrelia w kleszczu i we krwi człowieka, a także testy na obecność u człowieka przeciwciał przeciwko patogenom roznoszonym przez kleszcze. W zależności od badania koszt usługi waha się od 40 do 200 zł.

Więcej informacji: www.amerlab.pl
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. 508 017 683

 

        

 

© Academia nr 2 (50) 2017

 

Czytaj także:

„Borelioza: sztuka ostrożności” – rozmowę, w której o tym, jakie objawy daje borelioza i jak powinno się ją leczyć, mówi prof. dr hab. med. Joanna Zajkowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

 

 

 

Cały numer

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oceń artykuł
(1 głosujący)

„Academia” 2016

    

 

  

 

                                                          

„Academia” 2015

    

 

    

 

                                                             

„Academia” 2014

    

    

„Academia” 2013

    

    

„Academia” 2012

         

     

„Academia” 2011

   

    

„Academia” 2010

    

    

„Academia” 2009

    

    

„Academia” 2008

    

    

„Academia” 2007

    

    

„Academia” 2006

    

    

„Academia” 2005

    

    

Tematy

agrofizyka antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria materiałowa język językoznawstwo klimatologia kobieta w nauce komunikacja kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl