Print this page
Łoś do łosia, czyli biebrzańskie liczenie Jakub Ostałowski (www.jakubostalowski.com)

Łoś do łosia, czyli biebrzańskie liczenie

Academia

2018-02-16

Czy łosi nad Biebrzą przybywa, czy też jest ich, jak dotąd 600-650 – próbą odpowiedzi na to pytanie mają być wyniki rozpoczętego w czwartek w Biebrzańskim Parku Narodowym dwudniowego liczenia łosi. Dolina Biebrzy jest ostoją tych zwierząt. Łosie nie są formalnie pod ochroną, ale od kilkunastu lat obowiązuje moratorium na ich odstrzał, nie wolno na nie polować

 

W czwartek pracownicy Biebrzańskiego Parku Narodowego liczyli łosie w tzw. środkowym basenie Biebrzy w okolicach Grząd i Tajna, w piątek – w ramach większej akcji – zaplanowano liczenie w dolnym basenie w okolicach Sośni i wzdłuż tzw. carskiej szosy – informuje dr Krzysztof Frąckiel z Biebrzańskiego PN. W piątek w liczeniu weźmie udział kilkudziesięciu wolontariuszy.

 

– Biebrza jest takim miejscem dla łosia – w cudzysłowie oczywiście – trochę świętym, bo to jest taki matecznik łosia. Tutaj przecież większość wschodniej populacji łosia się odbudowała – przypomina dr Frąckiel.

 

Liczenie odbywa się metodą pędzeń próbnych. Łącznie przebadanych będzie siedem powierzchni – każda ma 100 hektarów. Frąckiel przyznał, że metoda pędzeń próbnych "jest mało wiarygodna" i uzyskiwane dane nie są miarodajne.

 

– Jak się uśredni te zagęszczenia, no to wychodzą czasami wyniki nie do końca miarodajne – mówi dr Frąckiel. Tłumaczy, że akcja liczenia łosi jest od lat tradycją w parku biebrzańskim, popularyzuje łosia i park. – Te wyniki, które uzyskujemy, traktujemy jako element innych metod. Ze wszystkich źródeł wychodzi nam, że w parku jest koło 650 łosi. Ta liczba się mniej więcej już od wielu lat utrzymuje na zbliżonym poziomie. Między 600, a 650 łosi – dodaje i ocenia, że taka liczba łosi w parku to „optimum”.

 

Badacz łosi, prof. Mirosław Ratkiewicz z Instytutu Biologii Uniwersytetu w Białymstoku mówi, że ma podobne dane z badań: – Rzeczywiście potwierdzam, że liczba łosi jest stabilna w parku. To wynika z naszych obliczeń wcześniejszych ze strategii (strategii gospodarowania populacją łosia, którą przygotował kilka lat temu na zlecenie Ministerstwa Środowiska – PAP), z obecnych. Według naszych wyliczeń zagęszczenia łosi od 2012 r. nad Biebrzą się nie zmieniają – około 9-10 osobników na tysiąc hektarów" – powiedział Ratkiewicz. Prof. Ratkiewicz wskazuje, że liczba łosi nad Biebrzą od 2012 r. „ustabilizowała się i nie rośnie”. – Dlaczego? Prawdopodobnie gatunek w dolinie Biebrzy osiągnął pełnię pojemności środowiska. Tyle ile się rodzi, to mniej więcej tyle umiera – mówi. W ostatnich latach naukowcy z UwB oraz Instytutu Biologii PAN w Białowieży obserwowali łosie nad Biebrzą dzięki nadajnikom. Pięć łosi jeszcze nosi czynne nadajniki.

 

Według Ratkiewicza nad Biebrzą – w parku narodowym i sąsiadującym z nim nadleśnictwach żyje łącznie ok. 1,1-1,5 do 1,7 tys. łosi.

 

– Łoś jest takim zwierzęciem, które bardzo chętnie migruje. On ma to w genach – mówi Krzysztof Frąckiel. Podkreśla, że by zatrzymać zimą łosie na terenie parku narodowego, zostawiane są im gałęzie sosnowe, bo brakuje im jedzenia. – W związku z tym, że te lasy sosnowe w parku narodowym trochę mu (łosiowi) +uciekły spod pyska+, to znaczy urosły i ta baza żerowa w parku się zmniejszyła, no to one chętnie migrują na tereny, gdzie mają co jeść. My próbujemy tego łosia w parku zatrzymać.

 

Ma to ograniczać szkody w uprawach w lasach gospodarczych, czy kolizje na drogach z udziałem łosi. Łosiom wystawiane są również lizawki, by nie zlizywały zimą soli z dróg w poszukiwaniu źródeł mikroelementów.

 

 

  © PAP – Nauka w Polsce, Izabela Próchnicka/ son/
Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

 

 

 

 

 

 

 

Oceń artykuł
(0 głosujących)