REKLAMA


 

REKLAMA


 

Polskie słowo „tłumacz” wywodzi się z dawnego tureckiego określenia używanego przez plemiona mieszkające na styku Europy i Azji. Historia słowa „dragoman” sięga jeszcze głębiej, do nazwy tłumacza w języku akadyjskim używanego w starożytnej Mezopotamii (na zdjęciu tabliczka z traktatem w języku akadyjskim, pisanym pismem klinowym) Polskie słowo „tłumacz” wywodzi się z dawnego tureckiego określenia używanego przez plemiona mieszkające na styku Europy i Azji. Historia słowa „dragoman” sięga jeszcze głębiej, do nazwy tłumacza w języku akadyjskim używanego w starożytnej Mezopotamii (na zdjęciu tabliczka z traktatem w języku akadyjskim, pisanym pismem klinowym)

Czy tłumacz musi się tłumaczyć?

Kim jest tłumacz i co właściwie robi? Określenia używane w różnych językach odzwierciedlają różne próby uchwycenia natury tego tajemniczego zawodu. W zależności od rozpatrywanego języka zmieniają się metafory, za pomocą których możemy wyobrazić sobie naturę pracy tłumacza.


Daniel Sax

Autorem tekstu jest Daniel Sax 
Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, Warszawa, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Daniel Sax jest tłumaczem i redaktorem angielskiej wersji „Academii” od początków istnienia czasopisma. Specjalizuje się w tekstach naukowych, prowadzi zajęcia z teorii przekładu.

 

 


Na początek zauważmy pewną ciekawą metaforę zawartą w polskim słowie tłumaczenie – które w gruncie rzeczy zakłada wyjaśnianie lub objaśnianie komuś myśli autora oryginału. Jeśli przyjąć tezę, że sposób wysławiania się ma wpływ na sposób myślenia, wówczas ta metafora (czyli „tłumaczenie to wyjaśnianie”) może istotnie rzutować na to, jak praca tłumacza jest pojmowana przez osoby polskojęzyczne.

 

Mamy również słowo przekład, które sugeruje przekładanie treści oryginału w inne miejsce, ustawianie jej w innej pozycji. Oba słowa – tłumaczenie oraz przekład – nie są do końca synonimami w polszczyźnie: mówimy o przekładzie najczęściej w stosunku do literatury pięknej, natomiast słowo tłumaczenie ma zazwyczaj szersze zastosowanie i może się odnosić do tekstów ustnych i pisemnych wszelakiego rodzaju.

 

Tak jest w języku polskim. Jak na tym tle przedstawia się metaforyka tłumaczenia w innych językach? W angielskim mamy słowo translation (od łacińskiego imiesłowu trānslātus, pochodzącego od czasownika transferre), które niejako zakłada przeniesienie albo przekazanie treści oryginału w inne miejsce. Jest także słowo interpreting (od łacińskiego czasownika interpretari), które nasuwa skojarzenia z rozumieniem treści przekazu czy jej interpretacją. W angielszczyźnie podział znaczeń pomiędzy dwoma określeniami rozkłada się inaczej niż w języku polskim: interpreting odnosi się do tłumaczenia słowa żywego, natomiast translation obejmuje wszelkie rodzaje tłumaczenia.

 

W niektórych językach romańskich odpowiedniki polskiego słowa „tłumaczenie” (np. francuskie traduction) wywodzą się z alternatywnej łacińskiej podstawy – czasownika traducere, który sugeruje, że tłumacz przeprowadza coś (kogoś?) z jednego języka na drugi. Po rosyjsku tłumacz to переводчик (pieriewodczik), co znowu nasuwa wniosek, że zawód tłumacza to w pewnym sensie zawód przewodnika.

Po niemiecku tłumacz tekstów pisemnych to Übersetzer, a budowa tego słowa zdaje się sugerować, że zadanie tłumacza polega na przestawianiu treści przekazu gdzieś indziej albo nawet przeprawianiu jej (np. przez rzekę). Starogreckie określenia odnoszące się do tłumaczenia – μετάφρασις (metáfrasis) – oznaczają dosłownie mówienie przez coś (np. jakąś przeszkodę). Po estońsku natomiast słowo tõlkima „tłumaczyć” kojarzy się z interpretowaniem (np. dzieła sztuki).

 

Okazuje się, że w zależności od rozpatrywanego języka zmieniają się metafory, za pomocą których możemy wyobrazić sobie naturę pracy tłumacza – tłumacz wyjaśnia myśli autora oryginału, kładzie lub stawia je w inne położenie, niesie w inne miejsce, prowadzi przez przeszkodę, przeprawia na drugi brzeg czy nadaje im własną interpretację itd. Mogłoby się więc wydawać, że dominująca metafora w języku polskim w tym zakresie (czyli „tłumaczenie to wyjaśnianie”) jest tylko specyficznym przypadkiem wśród wielu innych możliwości.

 

Tłumacz to znawca języków

 

Są jednak pewne dowody, że ta „polska” metafora może mieć dosyć solidne podstawy. Przyjrzyjmy się pochodzeniu interesujących nas słów. Polskie tłumacz, dawniej tłomacz, na pierwszy rzut oka ma czysto słowiański rodowód, będąc blisko spokrewnionym z wyrazami w niektórych innych językach słowiańskich, np. z chorwackim/serbskim tumač/тумач i czeskim tlumočnik. W językach słowiańskich pojawia się ten sam silny związek pomiędzy tłumaczeniem pomiędzy językami a wyjaśnianiem lub objaśnianiem (por. chorwacki czasownik tumačiti„wyjaśniać”). To wszystko wskazuje na wspólny, prasłowiański pierwowzór (rdzeń tъlmačь) i wspólną słowiańską konceptualizację czynności tłumacza jako objaśniania. Co ciekawe, to prawdopodobnie właśnie z jednego z języków słowiańskich Niemcy zapożyczyli swoje słowo Dolmetscher, oznaczające dzisiaj tłumacza ustnego (jeśli zauważymy podobieństwo pomiędzy spółgłoskami d i t, l i ł, tsch i cz, to w zasadzie jest to po prostu „tłumacz+er”).

 

Sytuacja staje się jeszcze ciekawsza jeśli obszar naszych zainteresowań poszerzymy pod względem geograficznym i czasowym. Węgrzy także używają podobnego słowa na określenie tłumacza, tolmács, i chociaż niektórzy etymologowie sądzą, że to również może być zapożyczenie od Słowian, inni uznają je za dawne zapożyczenie z języków plemion tureckich, przyjęte na długo przed tym, jak Węgrzy przywędrowali do Europy ze wschodu ponad tysiąc lat temu. W tych dawnych czasach także Słowianie, jak się okazuje, zapożyczyli wyraz tłumacz z języków tureckich – wystarczy porównać np. starotureckie dılmaç, uzbeckie тилмоч (tilmocz), kirgiskie тилмеч (tilmecz), wszystkie utworzone na podstawie pratureckiego rdzenia tyl „język”. W polskim słowie tłumacz kryje się więc tureckie słowo o znaczeniu „znawca języków”, a to oznacza, że znaczenie polskiego czasownika tłumaczyć „wyjaśniać” pewnie po-chodzi od starszego słowa tłumacz (a nie np. odwrotnie). Co więcej, to drugie słowo w szczególności ma wielowiekową historię, sięgającą około dwóch tysiącleci wstecz i obrazującą różnorodność i współzależność dawnych społeczności plemiennych na styku Europy i Azji w czasach, kiedy tłumacz, czyli znawca języków, był pośrednikiem między plemionami, handlowcem, przewodnikiem.

 

Tłumacz to przewodnik

 

Zbadajmy teraz ten ostatni trop - metaforę „tłumacz to przewodnik”. W języku polskim istnieje jeszcze jedno określenie: dosyć rzadkie słowo dragoman, które oznacza tłumacza-przewodnika znającego się na językach i kulturach Bliskiego Wschodu. Słowo to ma interesujący, dosyć zawiły rodowód, bo trafiło ono do polszczyzny poprzez m.in. włoskie dragomanoi greckie δραγομάνος (dragomános), a pochodzi od wyrazu określającego tłumacza w staroarabskim, ترجمان (tarǧumān).

 

Języki semickie, do których należy arabski, są zbudowane w szczególny sposób: podstawowe znaczenie słowa jest w dużej mierze określone przez szereg tworzących je spółgłosek. Czterospółgłoskowy rdzeń semicki tkwiący w staroarabskim  ترجمان  (tarǧumān) „tłumacz” to t-r-g-m. Jeśli przyjrzeć się spółgłoskom zawartym we współczesnych wyrazach znaczących „tłumacz” w językach semickich i innych, to widać, że to określenie dalej jest w powszechnym użyciu na Bliskim Wschodzie: jako współczesne arabskie i perskie مترجم (mutarjim), hebrajskie מתרגם (metargem), a nawet jako tureckie tercüman. Ten sam rdzeń semicki także występuje jako określenie tłumacza w dawniejszych językach semickich. W języku aramejskim (znanym nam np. z Biblii) to targemana, a w języku akadyjskim (jeszcze starszym języku ze starożytnej Mezopotamii, jednym z najwcześniejszych języków pisanych) to targumannu.

 

Jaki stąd wniosek? Otóż słowo dragoman to przykład nadal używanego określenia zawodu tłumacza, którego historię da się prześledzić prawie 4 tys. lat wstecz! Co więcej, już w tamtych czasach możemy znaleźć ślady metafor, którymi ludzie opisywali to, czym tłumacz się zajmuje, a nawet pradawnego związku pomiędzy tłumaczeniem jako przekładaniem z jednego języka na drugi a tłumaczeniem jako wyjaśnianiem, objaśnianiem. Akadyjskie słowo targumannu „tłumacz” jest bowiem na ogół wyprowadzane z rdzenia ragamu „mówić” lub „krzyczeć, wołać, oskarżać”, a według niektórych etymologów (np. amerykańskiego asyriologa Ignace’a Gelba, urodzonego zresztą w polskim Tarnowie) może mieć związek z rdzeniem targummai „obwieszczać, interpretować, tłumaczyć” w hetyckim, innym starożytnym języku. Do zrekonstruowanych niuansów znaczeń słów w tak odległych erach zawsze trzeba podchodzić z wielką rezerwą, ale według obecnego stanu wiedzy o tamtych czasach w dawnym rdzeniu t-r-g-m być może zawiera się obraz tłumacza jako tego, który swoim wołaniem obwieszcza wolę władcy, czyli właśnie tłumaczy ją ludowi.

 

Niewykluczone, że wątki całej tej historii jeszcze bardziej się przenikają. Niektórzy badacze łączą bowiem semicki rdzeń t-r-g-m ze dawnym bałtosłowiańskim rdzeniem tŭlkŭ oznaczającym „interpretowanie, rozum”. Inni etymologowie (np. wybitny polski slawista Aleksander Brückner, członek przedwojennej PAU) z kolei łączą bałtosłowiańskie tŭlkŭ właśnie ze słowiańskim tłumaczem. Poruszamy się tu oczywiście w sferze przypuszczeń, ale sądząc po sugestiach etymologów, wydaje się możliwe, że oba polskie słowa tłumacz i dragoman, jak również węgierskie tolmács, niemieckie Dolmetscher, tureckie dılmaç i tercüman, arabskie مترجم (mutarjim) i nawet akadyjskie targumannułączy jakiś prastary wspólny mianownik, prawie ginący w pomroce dziejów, który dzieli jeszcze m.in. rosyjskie толковать (tołkowat’) „objaśniać” i estońskie tõlk „tłumacz”.

 

Tłumacz jednak… tłumaczy

 

Z tego wszystkiego nasuwają się dwie konkluzje. Po pierwsze, ta z jednej strony zabawna dwuznaczność polskiego słowa tłumaczyć, zawarta w tytule obecnego artykułu (oraz m.in. w tytule znakomitej książki prof. Elżbiety Tabakowskiej „Tłumacząc się z tłumaczenia”), nie jest wcale jakimś odosobnionym wybrykiem języka polskiego, lecz pojawia się także w różnych językach na przestrzeni tysiącleci i najprawdopodobniej ma mocne uzasadnienie poznawcze.

 

Po drugie, współczesne polskie słowo tłumacz być może jest tylko jednym z wielu wcieleń tego samego pradawnego euroazjatyckiego Wanderwort (słowa wędrującego po językach), wywodzącego się z czasów prehistorycznych, z czasów narodzin cywilizacji ludzkiej. Można się spierać, jak najtrafniej wyobrazić sobie to, czego tłumacz dokonuje z tekstem, ale nie ulega wątpliwości, że bez tłumaczy, bez ich przekładów, nie byłoby tej cywilizacji, jaką dzisiaj znamy. A tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć.

 

 

Chcesz wiedzieć więcej?

Kasparek C. (1983). The Translator’s Endless Toil. Polish Review XXVIII no. 2, 83–87
Gelb I. (1968). The Word for Dragoman in the Ancient Near East. Glossa 2. 93-104. 

© Academia nr 2 (34) 2013

Oceń artykuł
(3 głosujących)

Tematy

agrofizyka antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria materiałowa język językoznawstwo klimatologia kobieta w nauce komunikacja kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura matematyka medycyna migracje mikrobiologia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt robotyka seksualność socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl