REKLAMA


 

REKLAMA


 

To, co skryte między słowami Jakub Ostałowski

To, co mówimy, ma nie tylko dosłowne znaczenie – zawiera też wiele innych treści. A odbiorca naszych wypowiedzi czerpie z nich dodatkowe korzyści


Piskorska_Agnieszka

Autorem tekstu jest Agnieszka Piskorska
Instytut Anglistyki
Uniwersytet Warszawski
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  

 

Dr nauk humanistycznych Agnieszka Piskorska jest adiunktem Instytutu Anglistyki UW. Jej zainteresowania to teoria komunikacji i przekładoznawstwo powiązane z wiedzą na temat poznania i psychologii emocji. 

 

 


Komunikacja poprzez język naturalny, taki jak polski czy angielski, niesie za sobą ryzyko nieporozumienia, gdyż poza treścią przekazaną słowami wysyłamy też pewne komunikaty pomiędzy nimi. Przyjrzyjmy się choćby takiej sytuacji: Piotr pyta Marię, czy obejrzałaby jeszcze raz film „Zakochani w Rzymie”, ona odpowiada „Uwielbiam Roberto Benigniego”. Pytanie Piotra przekazuje propozycję obejrzenia filmu, a odpowiedź ma być zrozumiana jako przyjęcie tej propozycji. O ile nie jest potrzebna dokładna znajomość sytuacji w celu właściwego zrozumienia pytania Piotra, to już aby odczytać intencję stojącą za odpowiedzią Marii, trzeba wiedzieć, że Benigni jest aktorem występującym w „Zakochanych w Rzymie”.

 

Można teraz zadać pytanie, czy oprócz tej wiedzy dostępnej obojgu uczestnikom rozmowy coś jeszcze jest potrzebne do osiągnięcia wzajemnego zrozumienia? Może się wydawać, że jeśli tylko Piotr pamięta, że Benigni występuje w „Zakochanych w Rzymie”, to odpowiedź Marii automatycznie objawi mu się jako przyjęcie jego propozycji. Zauważmy jednak, że możliwe jest wyciągnięcie przez Piotra innego wniosku, np. że Maria, zamiast oglądać drugi raz film, w którym Benigni gra rolę drugoplanową, wolałaby obejrzeć inny, ze swoim ulubionym aktorem w roli głównej. Musi więc istnieć, oparty na ogólnych zasadach, mechanizm interpretacji wypowiedzi, nakierowujący odbiorcę na zrozumienie właściwej intencji mówiącego, która bywa przekazana jako implikatura, czyli właśnie rodzaj wniosku wynikającego z połączenia wypowiedzenia i jego kontekstu.

 

Benigni, czyli „tak”

 

Według Teorii Relewancji (TR) takim uniwersalnym mechanizmem rządzącym interpretacją wypowiedzeń jest Zasada Relewancji. Sprowadza się do tego, że przetwarzamy informacje tak, aby uzyskać jak największe korzyści poznawcze przy jak najniższym wysiłku umysłu. Należy dodać, że „korzyści” i „wysiłek” rozumiemy jako parametry pracy ludzkiego mózgu, a nie świadome decyzje jego posiadacza. Korzyścią będzie np. zwiększenie wiedzy o świecie lub wyeliminowanie fałszywych informacji. Wysiłek natomiast związany jest najczęściej z dostępnością kontekstu do przetwarzania informacji – im łatwiej wydobyć z pamięci informację, która może przyczynić się do relewancji wypowiedzenia, tym jest on mniejszy. Jako uczestnicy procesu komunikacji nie musimy znać Zasady Relewancji, aby jej przestrzegać. Co więcej, nie jesteśmy w stanie jej nie przestrzegać, ponieważ stosuje się ona automatycznie do przetwarzania każdego bodźca komunikacyjnego.

 

Wracając do naszego przykładu – możemy teraz wyjaśnić, dlaczego odpowiedź Marii jest przez Piotra zrozumiana jako przyjęcie propozycji obejrzenia filmu. Najłatwiej dla niego dostępnym kontekstem dla zrozumienia wypowiedzi „Uwielbiam Roberto Benigniego” jest jego wcześniejsze pytanie o chęć obejrzenia „Zakochanych w Rzymie”. Kiedy pada nazwisko aktora, informacja, że gra on w tym filmie, zostaje odświeżona w pamięci Piotra i staje się dla niego łatwo dostępna. Widać więc, że wysiłek związany z tą linią interpretacji jest niewielki, natomiast korzyść znaczna – Piotr uzyskuje odpowiedź na swoje pytanie. Alternatywna interpretacja zawierająca implikaturę, że Maria chce obejrzeć którykolwiek obraz z Benignim wymagałaby o wiele większego wysiłku – Piotr musiałby przypomnieć sobie inne filmy z Benignim, o których być może słyszał, ale informacje o nich nie są są tak łatwo dostępne w jego pamięci. Również korzyść poznawcza z takiej interpretacji byłaby niewielka – Piotr nie uzyskałby konkretnej informacji, jaki film chce objerzeć Marysia.

 

Teoria Relewancji wyjaśnia też, dlaczego zamiast odpowiedzieć na pytanie „tak” lub „nie”, wykorzystujemy implikaturę. Pozornie odpowiedź taka zwiększa wysiłek przetwarzania, jednak towarzyszą temu dodatkowe korzyści poznawcze. W rozważanym przypadku Maria nie tylko przyjmuje propozycję Piotra, ale dodatkowo utwierdza go w przekonaniu, że uwielbia włoskiego aktora oraz że sympatia do niego jest pretekstem do obejrzenia filmu po raz drugi.

 

Radość w luźno rozumianej Warszawie

 

Czy Zasada Relewancji kieruje interpretacją wypowiedzi wyłącznie na poziomie implikatur? Byłoby tak, gdyby wszystkie inne treści komunikowane przez mówiącego były dokładnie przekazywane poprzez środki językowe, czyli znaczenie poszczególnych słów w połączeniu ze składnią, strukturą informacji i intonacją. Jednak TR mówi, że jest to raczej wyjątek niż reguła. W wielu przypadkach pojęcia, jakie pojawiają się w umyśle ludzkim w danej sytuacji komunikacyjnej, są pełniejsze niż znaczenie słów użytych do ich przekazania. Zilustrujmy to kolejnym przykładem: po otrzymaniu pozytywnej recenzji swojego artykułu Piotr mówi „Cieszę się”. W tej sytuacji myśl Piotra, którą chce zakomunikować, odpowiada dość precyzyjnie określonemu rodzajowi radości – nazwijmy ją zadowoleniem z dobrze wykonanej pracy. Z pewnością Piotr cieszyłby się inaczej z wygranej w Totolotka lub na wiadomość, że zostanie ojcem. W każdym z tych przypadków mógłby jednak użyć tego samego czasownika do opisania swego stanu. Wynika z tego, że sformułowanie „cieszyć się” koduje tylko bardzo ogólną treść pojęcia, które w konkretnej sytuacji może wypełniać się treścią od „skakać ze szczęścia” do „odczuwać chłodną satysfakcję” i taki właśnie precyzyjny komunikat jest odczytywany przez odbiorcę.

 

W innych przypadkach może być tak, że choć język precyzyjnie koduje pojęcie, mówiący używa słowa w sposób przybliżony. Wyobraźmy sobie, że w rozmowie z nowo poznanym znajomym z Japonii Piotr mówi, że mieszka w Warszawie. Choć Warszawa to nie mgliście określony stan ducha, lecz konkretny obszar, z wytyczonymi administracyjnie granicami, wypowiedź ta w swej dosłownej warstwie również nie odpowiada dokładnie temu, co myśli Piotr. Tak naprawdę mieszka on w podwarszawskim Piasecznie, ale mówiąc, że mieszka w Warszawie, nie pragnie przecież wprowadzić odbiorcy w błąd, a wręcz przeciwnie, chce dać mu możliwość odczytania implikatur dotyczących otoczenia, w którym żyje na co dzień. Można więc przyjąć, że Piotr wyraża myśl „Mieszkam w luźno rozumianej Warszawie”, aby odbiorca mógł wywnioskować, że Piotr korzysta z przywilejów mieszkania w stolicy, jednocześnie ponosząc koszty, takie jak stanie w korkach itp. Z podobnymi przypadkami „poluźnienia” dosłownego znaczenia mamy do czynienia również wtedy, gdy mówimy, że kawałek pizzy jest trójkątny (a ma zaokrąglony jeden bok), że w nocy nie ma ruchu na ulicach (bo przecież kilka pojazdów też stanowi ruch), lub że trzeba zaczekać pięć minut (może się okazać, że cztery i pół).

 

Z podobnych przykładów wynika, że jeśli odbiorca odtwarza w umyśle te pojęcia, które chciał przekazać mówiący, to z pewnością nie dzieje się tak poprzez proste odkodowanie znaczenia słów. To ostatnie może być bardziej ogólne lub bardziej ściśłe niż pojęcia obecne w naszych myślach i możew związku z tym wymagać odpowiedniego zawężenia lub poluźnienia. Takie dostrojenie znaczenia to kolejne zadanie poznawcze podlegające Zasadzie Relewancji, która, jak wiemy, pokieruje doborem kontekstu i ścieżką interpretacji tak, aby odbiora uzyskał największe korzyści poznawcze, angażując przy tym minimalny wysiłek.

 

Implikatury i relacje pomiędzy słowem a pojęciem nie wyczerpują sfery działania Zasady Relewancji w komunikacji. Zauważmy, że nie wszystko, co mówimy, służy przekazaniu odbiorcy naszych przekonań na dany temat. Innymi słowy, istnieją różne rodzaje nastawienia nadawcy do treści komunikatu. Możemy całkowicie wierzyć w to, co mówimy, możemy komunikować coś, co uważamy za prawdopodobne, możemy też ironizować lub żartować na jakiś temat. Kiedy Alicji urywa się guzik od dopiero co nabytego płaszcza, mówi ona: „Ojej, będę musiała kupić nowy płaszcz”. Przyjmijmy, że jej intencją jest zażartowanie z własnej niechęci do najprostszych nawet form krawiectwa. Dążąc do maksymalizacji relewancji, rozmówca Alicji Antoni powinien odczytać jej nastawienie do wypowiedzi jako żartobliwe, co pozwoliłoby mu czerpać korzyści poznawcze w postaci implikatur oraz afektywne, w postaci reakcji humorystycznej i/lub poczucia solidarności z Alicją.

 

Wzajemne oddziaływanie sfery emocjonalnej i poznawczej w komunikacji stanowi przedmiot zainteresowań autorki niniejszego artykułu. Z jednej strony wiadomo, że przetworzenie informacji w kategoriach poznawczych wywołuje określone emocje odbiorcy, z drugiej jednak warto zauważyć, że emocje mogą być też treścią komunikacji. W dodatku celem wypowiedzi może być nie tylko ich przekazanie, ale także ustalenie, że nadawca i odbiorca dzielą podobne nastawienie emocjonalne do tych samych zjawisk i poglądów.

 

Gdy telefon milczy

 

Z powyższych rozważań wynika, że zrozumienie wzajemnych intencji w komunikacji na wiele sposobów wykracza poza odkodowanie znaczenia słów. Komunikacja wykorzystująca ograniczony zestaw środków językowych poddawanych interpretacji przez dobrze funkcjonujący mechanizm kierujący się Zasadą Relewancji jest bardziej efektywna niż komunikacja oparta na precyzjnym kodowaniu każdej myśli nadawcy i z pewnością jej rozwój przyczynił się do przetrwania gatunku ludzkiego. Z drugiej jednak strony niedookreśloność cechująca język i zawodność Zasady Relewancji, która jest jedynie mechanizmem poznawczym, uświadamia nam wiele źródeł potencjalnych nieporozumień w komunikacji. Alicja do dzisiejszego dnia może się zastanawiać, czy Antoni przestał do niej dzwonić, bo uznał ją za osobę niezaradną i rozrzutną...

 

 

Chcesz wiedzieć więcej?

Sperber D., Wilson D. (1995). Relevance: Communication and cognition. Oxford: Blackwell. Wydanie polskie: (2011). Relewancja: komunikacja i poznanie. Kraków: Tertium.
Wałaszewska E., Piskorska A. (Red.) (2012). Relevance Theory: More than understanding. Newcastle-upon-Tyne: Cambridge Scholars Publishing.
Piskorska A. (Red.) (2012). Relevance Studies in Poland. Essays on language and communication. Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.


Academia nr 4 (36) 2013

Oceń artykuł
(1 głosujący)

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl