REKLAMA


 

REKLAMA


 

Włodzimierz Zawadzki
o konieczności mieszania

 

Mają w nauce wady i zalety. Z jednej strony są luki
w wykształceniu.  Z drugiej – pomocne umiejętności.

 

Prof. Andrzej Trautman opowiedział w „Academii” 3/2017, że już w szkole myślał o zawodzie fizyka, ale w latach 50. uważano, że być fizykiem znaczy uczyć w szkole. Wstąpił więc na politechnikę, którą skończył z dyplomem inżyniera elektroniki. Do fizyki trafił z opóźnieniem, dziś mówi jednak, że to, czego nauczono go na politechnice o falach elektromagnetycznych, bardzo mu się przydało w teorii fal grawitacyjnych, która stała się jego zawodową specjalnością i w której miał wielkie sukcesy. Czytając tę historię, myślałem, że przebyłem identyczną drogę, z tą różnicą, że udało mi się przejść z politechnicznej elektroniki na uniwersytecką fizykę już po pierwszym semestrze. Trzeba było jednak nadrabiać zaległości i już do końca studiów miałem poczucie, że jestem w fizyce podrzutkiem. Może dlatego nie unikałem w dalszej drodze innych podrzutków. Już kilka lat później zachęciłem inżyniera elektroniki do uprawiania fizyki teoretycznej, pamiętając, że na politechnice uczono nas dużo matematyki.

 

Najdziwniejsza tego rodzaju historia zdarzyła się jednak z dziesięć lat temu. Znajomy fizyk po doktoracie zatrudnił się w firmie telekomunikacyjnej. Po kilku miesiącach zwrócił się do mnie z prośbą o jakiś temat z fizyki półprzewodników, ponieważ praca w firmie mu nie wystarczała. Zaczęliśmy pracować. Często zjawiał się u mnie w domu – wieczorem po wyjściu z pracy – na dwugodzinne sesje. Uprawiał przez te wszystkie lata fizykę „na boku” bez wynagrodzenia, publikując artykuły w dobrych międzynarodowych czasopismach pod swoim nienaukowym korporacyjnym adresem. Dwa lata temu uzyskał habilitację w Polskiej Akademii Nauk, nie przerywając pracy w firmie. Strach pomyśleć, co by było, gdyby poświęcał fizyce cały swój czas.

 

Ostatnio współpracuję zaś z Wietnamczykiem z Hanoi, który skończył studia w Mołdawii, a potem wylądował w Polsce. Kiedy nie mógł znaleźć pracy w fizyce, handlował na straganie przy Stadionie Dziesięciolecia. Jeśli podczas rozmowy brakuje mu polskiego słowa, wtrąca rosyjskie, bo w Kiszyniowie studiował w tym języku. Rasowy podrzutek, dogadujemy się bez trudności.

 

Podrzutki mają w nauce, jak i gdzie indziej, wady i zalety. Ich oczywistą wadą są luki w wykształceniu. Ale mają w zamian, jak to wynika z powyższych przykładów, inne umiejętności, które mogą im pomóc. Znam fizyka, który specjalizował się w eksperymencie, a potem przeszedł do teorii. Miał zaległości z niektórych metod teoretycznych, ale umiał świetnie współpracować z eksperymentatorami.

 

Podrzutki są trochę jak mieszańcy czerpiący z różnych źródeł. Jednak, co najważniejsze, mają motywację. Do nauki trafiają nieprzypadkowo i wiedzą, czego w niej chcą. Są też trochę jak dzieci z biedniejszych rodzin; chcą znaleźć się w „lepszym towarzystwie” i wiedzą, ile to kosztuje i jak smakuje. Jeśli potrafią nadrobić niedobory wiedzy, co najmniej dorównują swoim kolegom, którzy do nauki weszli bez trudności, po równej drodze.

 

W obecnym świecie, w dobie globalizacji, podrzutków jest i będzie coraz więcej. Zmiany specjalności i krajów zamieszkania ułatwia (kulejący nieraz) angielski, który jest łaciną współczesności używaną w nauce od obu Ameryk po Chiny. Korzystanie z wielu źródeł wykorzystują ekipy międzynarodowe, tak charakterystyczne dla teraźniejszej działalności naukowej. Wystarczy wspomnieć o niedawnym odkryciu fal grawitacyjnych, w którym wzięli udział uczestnicy z kilkunastu krajów, w tym Polacy. Nie chodzi o mnożenie rąk do pracy, o co łatwo – chodzi właśnie o mnożenie źródeł wykształcenia i specjalności, co jest znacznie ważniejsze i trudniejsze do osiągnięcia. Klasycznymi podrzutkami są obecnie Azjaci w Stanach Zjednoczonych, zdolności im nie brakuje, a braki językowe nadrabiają z nawiązką wielką pracowitością. Ameryka zawsze korzystała z przybyszów, którzy wnosili do niej swoje ambicje i umiejętności. Polska także bogaciła się w swoim czasie zdolnościami Żydów, Litwinów czy Białorusinów. Powinni o tym pamiętać ci, którzy chętnie zamknęliby nas w swojskim, zatęchłym nieco, kojcu. Naszej nauce na pewno to nie służy.

 

Nie jest oczywiście tak, że do nauki tylko się przychodzi. Ludzie od nauki także odchodzą, w Polsce głównie z przyczyn finansowych. Naukowcy trafiają na ogół do przemysłu, zakładają własne firmy, lądują w bankach. Nie ma w tym nic złego, w swoich nowych zajęciach są podrzutkami i wnoszą tam umiejętności nabyte w nauce. Jak wiadomo, mieszanie genów jest korzystne, mieszańcy są odporni i prężni. Mieszajmy więc.

 

 

 

prof. dr hab. Włodzimierz Zawadzki

Instytut Fizyki PAN

e-mail:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

© Academia nr 1 (53) 2018

 

 

 

Oceń artykuł
(0 głosujących)

Nie przeocz

Tematy

agrofizyka antropologia jedzenia antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finanse finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geografia geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria inżynieria materiałowa inżynieria żywności język językoznawstwo kardiochirurgia klimatologia kobieta w nauce komentarz komunikacja kooperatyzm kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura literaturoznawstwo matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia na czasie nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 oceanografia ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleogeografia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt punktoza Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl