REKLAMA


 

REKLAMA


 

Włodzimierz Zawadzki
o nauce w Polsce i na świecie

 

W Polsce można być wybitnym albo nijakim
– na liście płac wszyscy jednacy. W Ameryce decyduje rynek

Nauka jest niby jedna, ale wszędzie robi się ją inaczej. Zacznijmy od własnego podwórka. Kariera naukowa w Polsce jest w zasadzie hierarchiczna, na wzór niemiecko-austriacki. Robi się doktorat, potem habilitację, profesurę nadzwyczajną, w końcu zwyczajną. Hierarchia ta sprawdziła się w trudnych czasach, skutecznie opierając się zakusom władzy, a tytuł profesora cieszy się u nas do dziś znacznym szacunkiem. Osiąganie kolejnych stopni naukowych dostarczało niezbędnej motywacji do pracy, było też miarą wysiłku i osiągnięć. Piszę o tym częściowo w czasie przeszłym, bo, od kiedy nastała demokracja, coś się zaczęło psuć.

 

Przed rokiem 1989 społeczność naukowa była bardzo wyczulona na wszelkie majstrowanie przy jej „niezbywalnych prawach”, jak to wtedy nazywano. Jaskrawym przykładem była sprawa „marcowych docentów” w 1968 roku, kiedy to mianowano odgórnie docentami doktorów bez habilitacji. Wzburzyło to silnie społeczność naukową i o całej historii wspominało się latami, stawiając ją za przykład „bezprzykładnej ingerencji” władzy w sprawy szkolnictwa wyższego i nauki. Jednak po politycznym przełomie środowisko przysnęło i nie obudziło się do dziś. Za to demokratyczna władza nie śpi. Ogólną tendencją jest spłaszczanie hierarchii. Najpierw zaczęto zacierać różnice między profesorami nadzwyczajnymi i zwyczajnymi, wprowadzono profesorów uczelnianych w odróżnieniu od belwederskich, czyli mianowanych. W ostatnich latach władze próbowały zlikwidować kamień węgielny kariery naukowej, czyli habilitację. Tego już było za wiele i środowisko wykazało pewien opór. Skończyło się na okaleczeniu procedury, zlikwidowano kolokwium i wykład habilitacyjny, recenzenci i członkowie rady naukowej nie mają okazji zadać habilitantowi pytań. Wszystko odbywa się na papierze, mechanicznie, „na niewidzianego”. Zdarza mi się brać w tym procederze udział z obowiązku, ale bez przyjemności.

 

Przy próbach zniesienia habilitacji padał w mediach argument, że w Ameryce nauka stoi wysoko, a habilitacji tam nie ma. Argument ten nie ma sensu, bo w Ameryce warunki są zupełnie inne i o wszystkim, także w nauce, decyduje rynek. Jeśli ktoś z doktoratem ma dobre publikacje, dostanie stanowisko profesora i wyżej płatną pracę na lepszym uniwersytecie i od jutra przeniesie się na drugi koniec kontynentu. Mechanizm ten ma miejsce na każdym szczeblu, znany jest przypadek słynnego noblisty z Harvardu, który przeniósł się na uniwersytet w Teksasie, bo dostał lepsze warunki. Pensję naukowca w Ameryce się negocjuje, jeden profesor może zarabiać znacznie więcej niż inny na tej samej uczelni. Jeśli ktoś dostaje propozycję zatrudnienia swojej żony w innym ośrodku, idzie do szefa i mówi: „Oni dają mi to i to, a także zatrudnią moją żonę. Dacie mi przynajmniej tyle samo albo odejdę”. Rynek. Środki pozwalające na takie stosunki pochodzą na ogół z rąk prywatnych, najlepiej płatne profesury noszą nazwiska sponsorów, a najsłynniejsze uczelnie żyją z inwestycji finansowych i grantów państwowych, ale nie z budżetu.

 

W Polsce człowiek całe naukowe życie pracuje w jednym ośrodku i zarabia tyle, ile przewiduje dane stanowisko. Można być wybitnym albo nijakim – na liście płac wszyscy jednacy. Niewiele też zależy od ośrodka, w którym się działa, poza Uniwersytetem Warszawskim i Jagiellońskim nie ma wyraźnego zróżnicowania. Dobre ośrodki nie ściągają wybitnych ludzi, bo nie mogą nic specjalnego zaoferować. Podobnie jest we Francji, ale już w Niemczech czy Austrii ruchliwość pracowników nauki jest większa – nie można zostać profesorem tam, gdzie się zrobiło habilitację. W konkursach na profesora znanej uczelni w Niemczech bierze udział do stu kandydatów!

 

Zbawienne dla życia naukowego w Polsce są bliskie stosunki z zagranicą. Dziś rzadko się o tym mówi, ale w 1956 roku zaczęliśmy, jako jedyni w demoludach, wyjeżdżać naukowo na Zachód. Kiedy wspominałem kolegom z Rosji, Czechosłowacji czy NRD, że w 1965 dostałem od Polskiej Akademii Nauk półroczne stypendium na wyjazd do USA, nie chcieli mi wierzyć. To zagranica wyróżnia i wynagradza osiągnięcia naszych naukowców, spełniając funkcję, której nie pełni nieruchawy polski system. Jest to możliwe tam, gdzie rządzi angielski, czyli w naukach przyrodniczych. Dzięki internetowi i poczcie elektronicznej proces ten ulega ostatnio wielkiemu przyspieszeniu. To naturalne, bo nasze wyniki wrzucamy do wspólnego światowego kotła. Jak już wspomniałem, nauka jest jedna.

 

prof. dr hab. Włodzimierz Zawadzki

Instytut Fizyki PAN

e-mail:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

 

© Academia nr 2 (42) 2015

 

 

 

Oceń artykuł
(0 głosujących)

Nie przeocz

Tematy

agrofizyka antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria materiałowa język językoznawstwo klimatologia kobieta w nauce komunikacja kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl