REKLAMA


 

REKLAMA


 

Czas na Oksford w Warszawie

Magdalena Fikus
o tym, jak powinniśmy się komunikować

 

Można rozmawiać kulturalnie, wysłuchując oponentów,
bez krzyku i  wychodzenia z  sali

Od  tak dawna upowszechniam naukę, a  o  tym, czym są debaty oksfordzkie, dowiedziałam się zaledwie trzy lata temu. Oświeciły mnie nauczycielki ze  Społecznej Szkoły Podstawowej nr 30 i  Społecznego Gimnazjum nr 5 w  Warszawie, pani Magda i  pani Kasia, które mnie na  taką debatę o  genetycznie modyfikowanych organizmach zaprosiły. Oksfordzkie debatowanie w skrócie podlega następującym zasadom:

 

✓ Temat debaty musi być bardzo konkretnie sformułowany w formie tezy i antytezy (np. „Chłopcy powinni mieć krótsze włosy niż dziewczynki”. „Nie jest konieczne, aby chłopcy mieli krótsze włosy niż dziewczynki” – specjalnie upraszczam).

 

✓ Każdego poglądu bronią wybrani przedstawiciele, a publiczność dzieli się na zwolenników jednego lub drugiego. Przy czym w trakcie debaty co pewien czas można zmieniać „miejsce siedzenia”, a więc uznawać argumenty strony przeciwnej.

 

✓ Czas na wystąpienia jest skrupulatnie przestrzegany z zachowaniem uznanych przez obie strony reguł.

 

✓ Można zaprosić eksperta, który wyjaśni niejasne strony zagadnienia, bez definiowania swojego poglądu.

 

✓ W wystąpieniach można używać tylko rzeczowych argumentów.

 

✓ Na zakończenie publiczność wyraża swój pogląd, np. przez dolepianie karteczek na dwóch barwnych tablicach.

 

Proszę zwrócić uwagę, że debata oksfordzka wymaga precyzyjnego sformułowania PRZECIWSTAWNYCH poglądów.

 

W tej cokolwiek sformalizowanej wymianie myśli trzeba podjąć wysiłek zrozumienia poglądów przeciwnika (nie wroga!), ale nie wszyscy muszą dojść do jednego słusznego wniosku. Nie ma tu pokonanych i zwycięzców. Po prostu wygrywa każdy uczestnik. Wzbogaca wiedzę, która pozwala mu zająć bardziej świadome stanowisko w omawianej kwestii. Uczy się, że na tematy skrajnie przeciwstawne można dyskutować bez krzyku i wyrywania sobie wzajemnie włosów. Tu nasuwa mi się wspomnienie o wyemitowanej w pewnej stacji radiowej dyskusji (raczej „dyskusji”) zakończonej jednoczesnym wrzaskiem interlokutorów, w którym pojawiły się słowa powszechnie uznawane za obraźliwe. I nawet znany ze spokoju redaktor prowadzący nie był w stanie rozdzielić tych dwóch psychicznych kogutów. Jeden z nich co prawda następnego dnia przeprosił, ale co w eter poszło, to poszło.

 

To, co dotychczas napisałam, wiąże się z narastającym w wielu z nas przerażeniem, że w każdej sprawie dotyczącej życia społecznego stopniowo kształtuje się podział na dwa WROGIE obozy, które się nawzajem nie słuchają, ba – nawet nie słyszą. I z bezradnością ludzi, którzy chcieliby móc przedstawić spokojnie swoje racje, ale nie mają gdzie i przed kim. Ta dziwna nienawistna polaryzacja zaczęła się od kwestii politycznych, ale bardzo szybko dotarła choćby do nauki, która z natury rzeczy powinna być areną dyskusji, a nie walki. Mamy z nią do czynienia także w sprawach, które zawsze były chronione: na przykład przy okazji oceniania Wielkich Zmarłych. Im też nie dajemy spokoju – obrażamy ich, przypisujemy im poglądy, których już wyprzeć się nie mogą…

 

W jednym z publicystycznych programów telewizyjnych w rozmowie dwóch rozsądnych osób wyartykułowana została obawa, że nie umiemy odżegnać się od mowy nienawiści, od pełnego agresji dzielenia się na „nas” i „onych”. Tymczasem koniecznie trzeba znaleźć drogę wyjścia z tej sytuacji, bo grozi ona poważną atomizacją społeczeństwa, rozpadem wielu więzi, nawet rodzinnych i towarzyskich. Choć podział na dwa wrogie obozy dokonał się dość szybko, odwrócenie tej tendencji zajmie bardzo dużo czasu. I będzie wymagało wiele wysiłku – m.in. ludzi z autorytetem w roli rozjemców. (Przy okazji smutna konstatacja – z powodu rozłamów padają też autorytety, są już nimi dla nas właściwie tylko ci, którzy odeszli. Co się dzieje z autorytetem kościelnych hierarchów, profesorów, lekarzy, nauczycieli)? Jakkolwiek źle by było, jestem przekonana, że zlikwidowanie polaryzacji jest wciąż możliwe.

 

Wróćmy zatem do początku. Czas nauczyć się debat oksfordzkich na wszelakie tematy. Była już pierwsza publiczna próba – transmitowana z Teatru Polskiego dyskusja Polskiego Radia RDC na temat: „Polsce potrzebne jest wzmocnienie orientacji nacjonalistycznej – Polsce nie jest potrzebne wzmocnienie orientacji nacjonalistycznej”. I okazało się, że można rozmawiać o ważnych i kontrowersyjnych sprawach kulturalnie, przestrzegając czasu wypowiedzi, wysłuchując oponentów, bez krzyku i wychodzenia z sali.

 

Jestem zwolenniczką małych kroków, choć wielu uzna to za objaw naiwności. Krok polegający na organizowaniu debat oksfordzkich serdecznie więc popieram. Namawiam na to organizatorów festiwali nauki i sztuki oraz dni oświaty, nauczycieli, towarzystwa naukowe. Nauczmy się debatować, a wtedy będziemy w stanie konstruktywnie podjąć nawet temat złamanej brzozy.

 

Prof. dr hab. Magdalena Fikus

Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, Warszawa

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

© Academia nr 4 (36) 2013

 

 

Oceń artykuł
(1 głosujący)

Nie przeocz

Tematy

agrofizyka antropologia jedzenia antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekologia ssaków ekonomia energetyka energia odnawialna entomologia ERC 2018 etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finanse finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geografia geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia immunologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria inżynieria materiałowa inżynieria żywności język językoznawstwo kardiochirurgia klimatologia kobieta w nauce komentarz komunikacja kooperatyzm kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura kulturoznawstwo lingwistyka literatura literaturoznawstwo matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia na czasie nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 oceanografia ochrona przyrody orientalistyka ornitologia otolaryngologia paleobiologia paleobotanika paleogeografia paleolimnologia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt punktoza Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność slawistyka smog socjologia stratygrafia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl